LiveArt na weselu w Rezydencji Miętowe Wzgórza – niespodzianka, której goście się nie spodziewali
Dla Par Młodych
Są takie atrakcje weselne, o których goście dowiadują się dopiero wtedy, kiedy pojawiają się na weselu.
I chyba właśnie takie niespodzianki lubię najbardziej.
Podczas tego wesela w Rezydencji Miętowe Wzgórza przygotowałam dla gości LiveArt – ręcznie malowane ilustracje powstające na żywo podczas przyjęcia.
Para Młoda nie powiedziała wcześniej wszystkim, co będzie się działo.
Dzięki temu po pewnym czasie przy moim stanowisku zaczęły pojawiać się pierwsze osoby z pytaniem:
„A co tutaj powstaje?”
A chwilę później:
„Czy ja też mogę mieć swoją ilustrację?”
I tak zaczęła się jedna z tych weselnych historii, które pokazują, że czasami naprawdę nie potrzeba skomplikowanej atrakcji, żeby zrobić na gościach świetne wrażenie.

Wesele lekarskiej pary w Miętowych Wzgórzach
Ta realizacja była szczególna również dlatego, że Para Młoda na co dzień pracuje jako lekarze.
Przy organizacji wesela zależało im na tym, żeby ich dzień był przede wszystkim przyjemnym spotkaniem z najbliższymi.
Bez przesadnego zadęcia.
Z dobrą atmosferą.
I z czymś, co pozwoli gościom jeszcze bardziej poczuć, że są częścią tego dnia.
LiveArt okazało się bardzo naturalnym wyborem.
Bo zamiast kolejnej atrakcji, która wymaga zebrania wszystkich w jednym miejscu, pojawiło się coś, co mogło towarzyszyć przyjęciu przez cały czas.
Najpierw ciekawość, potem kolejka do ilustratora
Uwielbiam ten moment podczas LiveArt.
Na początku goście trochę nie wiedzą, czego się spodziewać.
Ktoś przechodzi obok.
Zatrzymuje się.
Patrzy, co robię.
Pojawia się pierwsza ilustracja.
Ktoś zaczyna ją oglądać.
Później przychodzi kolejna osoba.
I nagle okazuje się, że właściwie wszyscy chcą zobaczyć, jak wyglądają namalowani.
To bardzo naturalne.
Nie trzeba nikogo specjalnie zachęcać.
Nie trzeba organizować konkursu ani prosić gości o udział.
Wystarczy ciekawość.
A tej podczas tego wesela zdecydowanie nie brakowało.

Goście dostali prezent, o którym wcześniej nie wiedzieli
I tutaj pojawia się jedna z największych zalet LiveArt.
Można potraktować je jako atrakcję weselną.
Ale można też spojrzeć na nie zupełnie inaczej.
Jako na prezent dla gości.
Każda osoba, która zostaje namalowana, otrzymuje swoją własną ilustrację.
Nie taką samą jak wszyscy.
Nie gotowy upominek kupiony wcześniej.
Tylko małą pracę stworzoną specjalnie dla niej.
W przypadku tego wesela była to dodatkowo niespodzianka.
Goście przyszli świętować z Parą Młodą, a w trakcie przyjęcia odkryli, że mogą wrócić do domu z własnym, ręcznie malowanym portretem.
I właśnie to jest dla mnie najfajniejsze w LiveArt.
Atrakcja dzieje się na weselu, ale jej efekt zostaje z gościem na długo.
Dlaczego LiveArt jest tak prostą atrakcją?
Bo tak naprawdę nie trzeba niczego komplikować.
Gość podchodzi do stanowiska.
Robimy krótkie zdjęcie referencyjne.
Ja zajmuję się resztą.
Ilustracja powstaje w trakcie wesela, a gość może w tym czasie wrócić do swoich znajomych, porozmawiać, zjeść kolację czy zatańczyć.
Nie musi siedzieć nieruchomo przez pół godziny.
Nie trzeba przerywać zabawy.
Nie trzeba robić specjalnej przerwy.
I właśnie dlatego LiveArt tak dobrze działa na weselach.
Jest atrakcją, ale nie zabiera weselu jego naturalnego rytmu.

A do tego każdy wygląda trochę inaczej
To też jest bardzo fajne.
Na weselu wszyscy są wystrojeni.
Panna Młoda ma suknię i welon.
Pan Młody garnitur.
Goście mają piękne sukienki, koszule, garnitury, biżuterię i dodatki.
W ilustracji można uchwycić właśnie te szczegóły.
Dlatego portret z LiveArt może być małą pamiątką nie tylko z wesela, ale również z tego, jak dana osoba wyglądała właśnie tego dnia.
Po kilku latach może być naprawdę miło wyjąć taką ilustrację i przypomnieć sobie:
„Tak wyglądałam na ich weselu”.
Rezydencja Miętowe Wzgórza – idealne miejsce na takie wesele
Rezydencja Miętowe Wzgórza jest częścią kompleksu Miętowe & Złotopolska, położonego około 30 minut od Warszawy, wśród zieleni, pól i lasów. Miejsce jest przygotowane zarówno do organizacji wesel, jak i innych przyjęć i wydarzeń.
To przestrzeń, w której można stworzyć zarówno eleganckie przyjęcie, jak i bardziej swobodne wesele z dużą ilością czasu spędzanego z gośćmi.
I właśnie w takim otoczeniu LiveArt ma dużo sensu.
Nie trzeba tworzyć wokół niego wielkiej oprawy.
To po prostu dodatkowy element wieczoru.
Ktoś tańczy.
Ktoś rozmawia przy stole.
Ktoś wychodzi na zewnątrz.
A ktoś inny właśnie odbiera swoją ilustrację.

Czy warto mieć LiveArt na swoim weselu?
Jeśli zastanawiacie się, czy potrzebujecie kolejnej atrakcji na wesele, odpowiedź jest naprawdę prosta.
Warto, jeśli chcecie dać gościom coś więcej niż tylko rozrywkę.
LiveArt łączy kilka rzeczy w jednym:
1. Jest atrakcją
Goście mogą obserwować, jak powstają ilustracje i zobaczyć siebie lub znajomych w interpretacji artysty.
2. Jest prezentem
Każda namalowana osoba otrzymuje własną ilustrację.

3. Jest pamiątką
Po weselu ilustracja zostaje z gościem.
4. Nie przeszkadza w zabawie
Goście nie muszą siedzieć przy stanowisku przez długi czas.

5. Pasuje do różnych stylów wesel
Może pojawić się zarówno na eleganckim przyjęciu, jak i podczas luźnego wesela w plenerze.
I chyba właśnie dlatego coraz więcej Par Młodych wybiera LiveArt zamiast kolejnego klasycznego weselnego gadżetu.
Najlepsze atrakcje to czasami te, których nikt się nie spodziewa
Ta realizacja w Rezydencji Miętowe Wzgórza bardzo dobrze pokazała mi jeszcze jedną rzecz.
Nie zawsze trzeba mówić gościom wcześniej, co ich czeka.
Czasami fajnie pozwolić im samodzielnie odkryć atrakcję.
Najpierw pojawia się zaciekawienie.
Potem pierwsze pytania.
Później śmiech i komentarze.
A na końcu ktoś wychodzi z wesela z małym obrazkiem w ręce.
I właśnie w tym tkwi magia LiveArt.
To nie jest atrakcja tylko do oglądania.
To coś, w czym każdy może stać się częścią.

Planujecie wesele pod Warszawą?
Jeżeli właśnie organizujecie wesele w Rezydencji Miętowe Wzgórza albo innym miejscu pod Warszawą i zastanawiacie się, czym zaskoczyć swoich gości, LiveArt może być naprawdę prostym sposobem na dodanie do przyjęcia czegoś wyjątkowego.
Nie musicie wymyślać skomplikowanej zabawy.
Nie musicie kupować kolejnych upominków.
Możecie po prostu zaprosić na Wasze wesele ilustratora, który będzie tworzył dla Waszych gości ich własne portrety.
A oni?
Najpierw będą ciekawi.
Potem prawdopodobnie będą chcieli zobaczyć, jak wyglądają.
A na koniec zabiorą ze sobą do domu mały, ręcznie wykonany fragment Waszego wesela.
I właśnie dlatego tak lubię LiveArt.
Bo jest jednocześnie atrakcją, prezentem i wspomnieniem.
A wszystko zaczyna się od prostego: „Chcesz, żebym Cię namalowała?”




