Slow wedding w Stodole Borucza – kiedy wesele jest po prostu Wasze
Dla Par Młodych
Nie każde wesele musi być idealnie wystylizowane.
Nie każde musi wyglądać jak z katalogu.
Czasami najpiękniejsze są właśnie te przyjęcia, na których jest dużo śmiechu, bose stopy na trawie, rozmowy przy stole, muzyka, która gra trochę dłużej niż planowano, kwiaty wyglądające tak, jakby zostały zebrane chwilę wcześniej z ogrodu i przede wszystkim – ludzie, dla których naprawdę chcieliście tego dnia być razem.
Tak właśnie zapamiętałam wesele w Stodole Borucza 43.
Było swojsko, lekko i bardzo prawdziwie.
I właśnie w takim klimacie powstało moje LiveArt.

Wesele w stylu slow wedding
Slow wedding nie oznacza przecież, że wszystko musi dziać się powoli.
To raczej sposób myślenia o weselu.
Mniej „musimy”.
Więcej „chcemy”.
Mniej podążania za tym, co wypada.
Więcej rzeczy, które naprawdę pasują do Was.
Wesele tej pary miało właśnie taki charakter.
Było blisko natury, bez przesadnej formalności i bez poczucia, że każdy element musi być perfekcyjnie zaplanowany.
Goście mogli po prostu być razem.
Rozmawiać.
Śmiać się.
Tańczyć.
Spędzać czas przy stole.
A ja w tym wszystkim pojawiłam się z akwarelami i zaczęłam tworzyć ich małe portrety.
LiveArt, które nie przeszkadza w weselu
To jedna z rzeczy, które najbardziej lubię w LiveArt.
Nie trzeba przerywać wesela, żeby zaprosić wszystkich do udziału.
Nie trzeba robić konkursu.
Nie trzeba ogłaszać przez mikrofon, że właśnie zaczyna się atrakcja.
LiveArt może po prostu towarzyszyć przyjęciu.
Ktoś podchodzi.
Ktoś zagląda przez ramię.
Ktoś mówi:
„Ooo, zobacz, to jest mój portret!”
Za chwilę przychodzą kolejne osoby.
Jedni chcą być namalowani sami.
Inni przychodzą parami.
Jeszcze inni zabierają ze sobą przyjaciół.
I nagle wokół stanowiska zaczyna tworzyć się mała, naturalna część wesela.
Bez scenariusza.
Bez presji.
Po prostu dzieje się.

A potem każdy zabiera ze sobą kawałek tego dnia
Właśnie dlatego LiveArt jest dla mnie czymś więcej niż atrakcją weselną.
To również podziękowanie dla gości.
Kiedy zapraszacie swoich najbliższych na wesele, chcielibyście przecież podziękować im za to, że są z Wami.
Za przyjazd.
Za wspólne świętowanie.
Za lata przyjaźni.
Za rodzinne historie.
Za wszystkie momenty, które doprowadziły Was do tego jednego dnia.
Można podarować im klasyczny upominek.
Można przygotować słodkości, świece czy małe buteleczki.
Ale można też zrobić coś zupełnie osobistego.
Namówić ich na chwilę przed pędzlem i podarować im ich własny portret.

„To naprawdę jestem ja?”
Jedną z najprzyjemniejszych rzeczy podczas malowania gości jest obserwowanie ich reakcji.
Najpierw często pojawia się ciekawość.
Potem ktoś zagląda.
„A ile to trwa?”
„Naprawdę malujesz akwarelą?”
„To ja też mogę?”
A później, kiedy ilustracja jest gotowa:
„Ale super!”
I właśnie ten moment jest dla mnie najważniejszy.
Bo ilustracja nie jest kolejnym przedmiotem, który przygotowaliście dla wszystkich.
Jest stworzona dla konkretnej osoby.
Może pokazywać jej sukienkę, fryzurę, garnitur, kwiaty czy charakterystyczne dodatki.
Dlatego każdy portret jest trochę inny.
Tak jak każdy z Waszych gości.

Dlaczego LiveArt pasuje do slow wedding?
Bo nie próbuje być najważniejszą atrakcją dnia.
Nie zabiera miejsca parkietowi.
Nie wymaga od gości wielkiej organizacji.
Nie narzuca się.
Może być obok.
Tak jak rozmowy przy stole, lemoniada w ogrodzie czy muzyka dobiegająca ze środka stodoły.
I właśnie dlatego tak dobrze odnajduje się na weselach w naturalnym, swobodnym stylu.
LiveArt jest doświadczeniem, ale też pamiątką.
Gość może zobaczyć, jak powstaje jego ilustracja, porozmawiać z artystką, pośmiać się ze znajomymi, a później wrócić do weselnej zabawy.
Stodoła Borucza – miejsce na wesele bez zadęcia
Są miejsca, które od pierwszego momentu mówią: „tu ma być elegancko”.
A są też takie, które mówią:
„Rozgośćcie się.”
Stodoła Borucza ma właśnie ten drugi charakter.
To przestrzeń, w której łatwo wyobrazić sobie wesele blisko natury, z dużą ilością swobody i bez przesadnego formalizmu.
I właśnie dlatego tak dobrze zapamiętałam tę realizację.
Nie było potrzeby, żeby LiveArt wyglądało jak osobna, wielka atrakcja.
Wystarczyło, że było częścią dnia.
Pomiędzy rozmowami, jedzeniem, muzyką i tańcem.

Mały portret zamiast kolejnego gadżetu
Coraz więcej par szuka pomysłów na to, czym podziękować swoim gościom.
I coraz częściej nie chodzi już o to, żeby przygotować jakikolwiek upominek.
Chodzi o to, żeby był naprawdę osobisty.
LiveArt daje właśnie taką możliwość.
Każdy gość może otrzymać ilustrację stworzoną podczas Waszego wesela.
Bez produkcji setek identycznych prezentów.
Bez wybierania jednego przedmiotu, który będzie pasował do wszystkich.
Bo tutaj prezent może być różny dla każdego.
Tak jak różni są ludzie, których zaprosiliście.
Wesele, które zostaje w pamięci
Lubię myśleć o LiveArt jako o małym zatrzymaniu czasu.
Wesele trwa przecież tylko jeden dzień.
Muzyka ucichnie.
Kwiaty zwiędną.
Tort zostanie zjedzony.
Dekoracje zostaną spakowane.
Ale zdjęcia i małe ręcznie malowane ilustracje zostają.
Kiedy ktoś po kilku miesiącach znajdzie swój portret, może przypomnieć sobie:
„To było na ich weselu w Stodole Borucza.”
I nagle wracają wspomnienia.
Ludzie.
Muzyka.
Lato.
Śmiech.
Wasz dzień.

LiveArt jako podziękowanie dla Waszych gości
Jeżeli planujecie wesele w stylu slow wedding, rustykalne przyjęcie, wesele w stodole albo po prostu chcecie, żeby Wasz dzień był bardziej osobisty i mniej formalny – LiveArt może być pięknym uzupełnieniem całej uroczystości.
Nie musi być wielką atrakcją.
Nie musi dominować.
Nie musi przerywać zabawy.
Może po prostu być.
A jednocześnie każdy gość może wyjść z wesela z czymś, czego nie da się kupić w sklepie.
Z własnym, ręcznie namalowanym wspomnieniem tego dnia.

Dziękuję, że mogłam być częścią tego pięknego, lekkiego wesela w Stodole Borucza.
Jeżeli marzycie o podobnej atmosferze i szukacie pomysłu na atrakcję oraz personalizowane podziękowanie dla gości, zapraszam do kontaktu.
Stwórzmy razem coś, co będzie nie tylko dodatkiem do wesela, ale małą pamiątką, którą Wasi goście naprawdę zabiorą ze sobą.




